Followers

piątek, 2 listopada 2012

A ja nadal kombinuje ;)

Dzisiaj kolejny post z serii, którą powinnam chyba nazwać "kombinejszyn" ;) od jakiegoś czasu chodziło mi pewne połączenie po głowie i w końcu przystąpiłam do realizacji :D oto efekty:



Czerwony lakier to już pokazywany golden rose z serii z proteinami nr 286 i mój ostatni szaraczkowy zakup czyli Wibo nr 348
Kropeczki zrobiłam zwykłą sondą, ale jeżeli takiej nie posiadacie możecie je zrobić np. Starym długopisem, maczając końcówkę w lakierze lub po prostu grubszą wykałaczką :)

Strasznie mi się spodobały te kropeczki i już mam pomysł na inne kropeczkowe połączenie :D ahhh oszalałam ;)

Podoba Wam się czy może wręcz przeciwnie?

Do "zobaczyska" po weekendzie :) regenerujcie siły na kolejny tydzień :):*

20 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Inaczej ale dobrze, czy inaczej źle? ;)

      Usuń
  2. Nie wiedziałam, że czerwień z szarością może się tak ładnie prezentować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem coś mi wpadnie do głowy i sama jestem zaskoczona efektem połączenia niektórych kolorów :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. To było pierwsze zdanie jakie powiedziałam do męża jak mu podsunełam pazury pod nos ;)

      Usuń
  4. kropki zawsze wyglądaja fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm w sumie pierwszy raz mam kropki na pazurach, ale już wiem, że nie ostatni :)

      Usuń
  5. Kropy są fantastyczne na pazurach! Uwielbiam kropy. :) Czekam na następne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następne z pewnością już niedługo :D

      Usuń
  6. naprawdę doby blog ;) na pewno będę zaglądać tu częściej ;D
    obserwujemy?
    zapraszam: http://kingssandqueens.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję przeczytać tekst pod okienkiem do dodawania komentarzy :)

      Usuń

Nie lubię metody pozyskiwania obserwatorów typu"obserwujemy?", jeżeli podoba Ci się mój blog i masz ochotę go obserwować to będzie mi bardzo miło. Ja w wolnej chwili na pewno do każdego zajrze i jeżeli uznam treść za wartościową to na pewno taki blog zaobserwuję. Nie będzie to jednak "coś za coś"