Na początku chciałam Wam przypomnieć o rozdaniu trwającym do 5.12 na moim blogu :) odnośniki znajdziecie na górze strony po prawej i lewej stronie ;)
Dzisiaj nie jest mój dobry dzień :( o 9 byłam u dentysty i niestety czeka mnie leczenie kanałowe :( póki co przechodzi mi znieczulenie,a ból staje się potworny, dlatego postanowiłam szybko napisać dla Was posta, zanim do nieczego już nie będę się nadawała :/
W weekend mąż zabrał mnie na zakupy do Wrocławia :) Pokażę Wam szybciutko moje łupy ;)
Pierwsza rzecz to "bluzeczka" z reserved, a właściwie to chyba taki siateczkowy sweterek w kolorze czarnym, z dodatkiem błyszczących czarnych kółeczek. Kupiłam z myślą noszenia na topy. Rękawy są do łokcia :) miałam go już na sobie do miętowego topu, który zobaczycie za chwile i wygląda super :) kosztował 89,99zł

Zazwyczaj topy kupowałam w new yorkerze, ale tym razem skusiłam się na promocję w Cubus, gdzie była oferta 3 za 2. Jakość koszulek jest na prawdę świetna, więc skusiłam się na 3. Cena 29,99zł, przy promocji za trzy zapłaciłam 59,98zł

Strasznie mam zimą parcie na ciuchy over size i najzwyczajniej w świecie lubię bardzo długie swetry. Będąc w Carry kupiłam potwornie wielką sweterkową tunikę, która była przeceniona ze 169,99zł na 84,99zł

Szukałam też po wszystkich sklepach jakiegoś dobrego komina, nie wiem czemu, ale wszystkie były jakieś takie cienkie i nauczona doświadczeniem ich nie kupilłam, bo szybko się rozłażą i nie dają w ogóle ciepła. Zdanie zmieniłam w C&A, gdzie znalazłam cudowny "futerkowy" komin, który jest na tyle długi, że można się nim obwinąć dwa razy :) kosztował 44,90zł

Powinnam właściwie zacząć od tego,że pojechaliśmy poszukać dla mnie zwykłej czarnej kurtki. Mam ciepłą kurtkę zimową, którą kupiłam w ubiegłym roku w campusie, jednak jest ona błękitna i sportowa,a chciałam coś co będę mogła założyć do bardziej eleganckich ubrań. W tym roku wyjątkowo we wszystkich sklepach zwyczajne czarne kurtki były potwornie cienkie.... Jak letnie kurteczki, a do tego za tą cienizne trzeba było zapłacić od 250zł w górę. Byłam strasznie zła. I będąc na zakupach spożywczych w Auchanie trafiłam na kurtki, zwykłe czarne, po prostu nic specjalnego, ale za to grube i ciepłe. I jakie było moje zaskoczienie kiedy okazało się, że kosztują 99,99zł, dlatego niewiele się zastanawiając wzięlam :)

Nie pamiętam z jakiego powodu, ale znalezlismy sie też w tesco, gdzie w ubraniach f&f znalazłam sukienkę, której szukałam już od dawna,a nie chciałam wydawać na nią 300zł. Praktycznie identyczną widziałam w galerii w tej cenie. W każdym razie mowa o małej czarnej, z koronkowymi wyńczeniami i rękawami 3/4, ze złotym zamkiem z tyłu. Żeby nie było tak czarno będę ją zestawiać ze złotym paskiem z zary, ktory kupiłam już dość dawno. Sukienka kosztowała mnie 89 zł :)

I jak już jesteśmy przy zakupach z marketów ;) to jakiś czas temu mąż kupił mi w lidlu kremowy sweterek, zapinany na guziczki, bo mi jak zwykle jest wiecznie zimno ;) kosztował 69,90zł. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię zaglądać do lidla, bo czasem mają na prawdę fajne ciepłe sweterki. Dalej nie mogę przeboleć, że nie wziełam dwóch polarów w poniedziałek, są na prawdę fenomenalne, mięciutkie i ciepłe.

No i to tyle z moich zakupów :) A Wy zaopatrzone w ubrania na zimę? :)
Buziaki
Blondineczka :)