Followers

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inglot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inglot. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 marca 2013

To już jest koniec! [2] + dwa buble z ziaji!

Hej Kochane!

Nie wiem dlaczego, ale do tego postu jest mi najciężej się zebrać. Pierwsza odsłona mojego denka była dokładnie 11 stycznia i gdyby nie fakt, że wszystko zaczyna mi się wysypywać z torby w której trzymam opakowania po zużytych produktach to pewnie dalej bym się nie zebrała do tego posta ;) Tylko ja tak mam? ;p

Do rzeczy! Wykończeni:


Z kosmetyków do włosów:


1) Syoss- suchy szampon włosy delikatne i bez energii

Po prostu dziadostwo jakich mało! Nie bierzcie choćby Wam dawali za darmo. Nie robi kompletnie nic, włosy jakie były takie są dalej i mimo, że rzadko mi się zdarza używać suchych szamponów to nie miałam problemu z wykończeniem tego produktu, bo najzwyczajniej w świecie jest cholernie niewydajny. Starczył mi może na 5-6 użyć :/ Nie polecam!

2) Taft- supermocny lakier do włosów

Zdradziłam mój ulubiony Elnette, tylko dlatego, że tyle dziewczyn było z niego zadowolone i trafiła sie promocja w Rossmannie. 24h utrwalenie... niekoniecznie... "easy to brush out" żart! Dawno nie miałam lakieru, który tworzyłby taką skorupę na moich włosach. Miałam wrażenie, że przesuszył moje włosy. Przeproszę się z Elnette!

3) Isana Hair- szampon połysk jedwabiu

Krzywdy mi nie zrobił, ale miałam większe oczekiwania co do niego. Myślałam, że chociaż ułatwi rozczesanie włosów, nada trochę blasku, ale nic takiego się nie stało. Kolejny przeciętniak, którego więcej nie kupię. Chyba jedynym plusem jest cena, bo dosłownie pare złotych za 400ml

4) Isana Hair- odżywka intensywnie pielęgnująca

Bardzo fajna odżywka, jedna z nielicznych po której w ogóle mogę rozczesać włosy. Jak już kiedyś pisałam nawet fryzjerzy mają problem, żeby rozczesać moje włosy :( Kiedyś pokazywałam Wam różową wersję tej odżywki z Isany, której w denku nie było, bo w czasie pobytu u rodziców zapomniałam jej zabrać i moja mama własnie mi ją przywiozła. Mimo, że starczy mi na jedno użycie ;) Na pewno kupię ponownie wersję różową, bo działała u mnie trochę lepiej niż ta. Cena bardzo przyjemna często 4,50 zł za 300ml


5) Joanna Naturia- odżywka z miodem i cytryną bez spłukiwania

Nie lubię odżywek bez spłukiwania, bo zazwyczaj przetłuszczają moje bardzo cienkie włosy. Niestety spieszyłam się bardzo i nawet dokładnie nie przeczytałam, kiedy wrzucałam ją do koszyka. Producent zaleca ją do włosów suchych i zniszczonych i to jest jakiś żart! Większego wysuszacza nie miałam. Końcówki moich włosów były po niej strasznie sianowate i nigdy więcej jej nie kupię! Jedyny pozytyw to przyjemny zapach. Nie polecam.


6) Mariza SPA- odświeżający żel pod prysznic z oliwą z oliwek i d-pantenolem

Bardzo przyjemny żel, pięknie pachnie, dobrze się pieni. Niestety nie mam dostępu do kosmetyków Mariza, dlatego pewnie już go nie kupię.

7) Cien- kremowy żel pod prysznic

Pierwszy raz miałam wersję o zapachu ginkgo&frangpanl cokolwiek to jest ;) Pachnie cudownie, jest bardzo kremowy, fajnie się pieni, jest bardzo wydajny i co najważniejsze kosztuje 3,50zł za 300ml Aktualnie używam mojej ulubionej wersji tropical. Musicie koniecznie spróbować! Do kupienia w Lidlu.

8) Nivea- oliwka pielęgnacyjna z naturalnym olejkiem migdałowym

U mnie bardzo ciężko z używaniem balsamów, bo najzwyczajniej w świecie nie lubię się smarować, potem muszę czekać, aż wszystko się wchłonie i staram się nad tym pracować. Oliwkę nakładałam jeszcze pod prysznicem, to co się nie wchłonęło usuwałam ręcznikiem i jakoś udało mi się przez nią przebrnąć. Nie jest specjalnie wydajna, ale kosztowała tylko ok. 10 zł za 200ml, więc można przeżyć. Ładnie pachniała migdałami, a zapach pozostawał na skórze dość długo.

9) Kamill- 12 h balsam do rąk sensitive

Bardzo niewydajny, nie nawilżał, mogłabym smarować się nim co 5 minut, a i tak nie byłoby efektu. No i ten zapach do którego ja nie mogę się przekonać, chociaż niektórym bardzo się podoba.

10) Essence- 24h ochronny balsam do rąk

Z tymi 24h to przesada, ale to zdecydowanie najlepszy krem do rąk jaki w życiu miałam! Zawiera olej kokosowy i masło shea. Za 75 ml zapłaciłam 5zł w naturze. Kupiłam na spróbowanie dwie wersję- mam jeszcze z wapniem i ekstraktem z jogurtu, który też jest rewelacyjny. Przy następnej wizycie we Wrocławiu na pewno zrobię zapasy. Świetnie nawilża, błyskawicznie się wchłania. Mój ideał!


11) C-THRU- dezodorant

Dostałam, kiedyś zestaw z wodą toaletową w prezencie i tak stał chyba rok, aż w końcu się za niego wzięłam. Z wielkim bólem go używałam, ale nie dlatego, że był tak dobry, a dlatego że jest okropnie perfumowany, za każdym razem kiedy go używałam myślałam, że się uduszę! do tego kompletnie nie chronił. Tragedia.

12)  Colgate - pasta do zębów sensitive pro-relief

Moja ulubiona pasta. Zużyłam chyba ze 2 lub 3 opakowania, ale chyba pozostałe wyrzuciłam, bo znalazłam tylko jedno ;) Na pewno do niej wróce.

13) Rexona girl- antyperspirant

Kupiłam chyba rok temu w świątecznym zestawie w Rossmannie, tylko dlatego, że miałam kiedyś z tej serii żel pod prysznic, którego zapach mi się bardzo podobał. Niestety ta kulka już tak ładnie nie pachniała i w ogóle nie chroniła :/

14) Ola- płatki kosmetyczne z Kauflandu

Całkiem sympatyczne płatki, które o dziwo się nie rozdwajały, bo doprowadza mnie to do szału. Jednak chyba i tak najlepsze są te z lidla ;)

15) Inglot- olejek do pielęgnacji skórek

Myślałam, że nigdy go nie wykończe! Bardzo wydajny, fajnie nawilżał, ale o ile na początku ślicznie pachniał pomarańczami to pod koniec zaczął już trochę śmierdzieć, mimo, że nie był przeterminowany.

16) Naomi- perfum

Prezent od teściowej.. nie wiem dlaczego, ale strasznie się uparła i często dostaję od niej różne perfumy. Nie lubię takich prezentów, bo właściwie nigdy nie trafia w moje gusta :/ Na początku ten zapach mi się kompletnie nie podobał, ale przyzwyczaiłam się do niego i zużyłam. Kosztuje ok 60zł za 15ml

17) Olejek zapachowy- zimowa kraina

Pokazywałam Wam kiedyś zestaw do aromaterapii z Lidla, do tej pory udało mi się zużyć tylko jeden olejek. Nawet nie wiedziałam, że są tak wydaje i bardzo intensywnie pachną :)





Calvin Klein- podkład nawilżający, którego recenzję możecie przeczytać tu: klik
Niestety mimo wszelkich prób nie udało mi się go wydostać do samego końca :/

Na koniec dwa buble:

Jakoś tak się złożyło, że oba z ziaji.


1) tintin- maseczka antybakteryjna

Nie mam wrażliwej skóry i nigdy nic mnie nie podrażniło, ale temu dziadowi się udało! Trzymałam maseczkę dokładnie tyle ile zaleca producent, niestety po jej zmyciu całą twarz miałam w wysypce :( Dobrze, że robiłam ją wieczorem i całe szczęście do rana już jej nie było :( Teraz maseczka będzie cudowanie działała na worek na śmieci.

2) ziaja bloker- anty-perspirant

Co do działania się nie wypowiem, bo użyłam tylko raz. Bardzo się spieszyłam i nie miałam czasu czekać, aż wyschnie. Wściekłam się strasznie, bo ten produkt zniszczył mi bluzkę :/ Dosłownie wybielił ją pod pachami w miejscach, gdzie pachy miałam jeszcze wilgotne od tego produktu. Ląduje w śmieciach i nie prędko kupię coś z ziaji oj nie prędko!

Huh! Nie wiem czy ktoś dotrwał do samego końca ;) Ja ledwo dałam radę! Zawsze staram się napisać o każdym produkcie chociaż dwa zdania i chyba wiem czemu tak bardzo nie mogę się zebrać do tego posta ;) - strasznie dużo czasu zajmuje mi jego napisanie :/ Nie wiem czemu....

Używałyście czegoś z mojego denka? Lubicie? Nie lubicie? :)

Buziaki dla wytrwałych!

Blondineczka :)

wtorek, 19 lutego 2013

Mały haul zakupowy :)

Hej Kochane!

Dzisiaj postaram się nadrobić wszystkie zaległości na Waszych blogach, czuję się uzależniona od recenzji, zakupów i i tagów które robicie :)

Wczoraj zrobiłam małe zakupy, dosłownie parę rzeczy ;)

Czasem idę na zakupy tylko dlatego, żeby sobie poprawić humor. Niestety przede mną dużo badań i nie wiadomo co z moim zdrówkiem, więc potrzebowałam poprawiacza humoru. Niestety nie dostałam tego co chciałam, dlatego w akcie desperacji w biedronce kupiłam dwa przesłodkie kubki w serduszka :) Uwielbiam takie drobiazgi, a i kawa od razu lepiej smakuje :) Kosztowały chyba 5,49zł za sztukę.


Zawsze jak już wychodzę muszą mi postawnić coś pod nogami! I tym razem moim oczom ukazała się półka Bell i jedyne co wpadło mi w oko to podkład long lasting mat-(trwały fluid matująco-kryjący z aloesem), a chyba bardziej jego cena 9,99zł :D Żal by było nie wziąć nawet jakby miał się nie sprawdzić, a potrzebowałam czegoś na dni kiedy nigdzie nie wychodzę, oprócz sklepu pod domem ;) Ucieszyłam się, że znalazłam bardzo jasny odcień 01 Beige

Podobno ma:
-pokryć niedoskonałości skóry
- zapewnić matowy makijaż
- trwały efekt
- nawilżenie i regenerację
- podobno ma mieć filtr UVB, ale niestety nie doczytałam się w jakiej wysokości :/

No zobaczymy co to będzie za cudo ;)


W Rossmannie kupiłam herbatkę Sonne Afrikas , bo wszyscy zachwalali i mam nadzieję, że nie smakuję typowo herbacianie, bo jak wiecie jestem hejterką herbaty ;) Kosztowała 4,29zł. W ten weekend przyjeżdża do Nas sanepid- czyt. moi Rodzice ;) i dla mamy kupiłam masełko z Nivea wanilia i makadamia. Mam pozostałe wersje zapachowe i muszę powiedzieć, że to pachnie najładniej! Kosztowało niecałe 10zł

 Od dawna szykowałam się też z zamiarem kupna czegoś a la' matowa szminka w kremie z Manhattanu i zdecydowałam się na odcień 53M. Nie pamiętam ile kosztowała ;/


 Przy kasie drapnęłam już tylko pastę na promocji i za 2x100ml zapłaciłam niecałe 12zł, a akurat tą pastę miałam zamiar sprawdzić w tym miesiącu, bo podobno nie jest bardzo mocno miętowa. Nie lubię past, które aż przeżerają ;)

I na koniec coś co planowałam od bardzo dawna i poprawiło mój humorek chyba najbardziej. Pigment z inglota nr 85. Genialny, drobno zmielony multikolorek. W zależności od kąta padania światła można dojrzeć zieleń, brąz i na pewno pojawi się makijaż z tym cieniem jak tylko nadrobię moje zaległości z pozostałymi postami :) Kosztował 29zł


Chciałam też BARDZO podziękować MARTECZKA KA z bloga http://cosmetickick.blogspot.com/ która wytypowała mnie do konkursu na blog miesiąca luty! Bardzo Ci Kochana dziękuję!

Bardzo proszę Was o głosowanie na mnie na: http://blogmiesiaca.blogspot.com/  po prawej stronie możecie oddawać swoje głosy :) Z góry dziękuję za każdy głos! Kto wie może się uda :)

Miałyście może ten podkład z bell? Co o nim myślicie? :) Nie spodziewam się cudów za taką cenę, chociaż bardzo lubię produkty z Bell.

Buziaki
Blondineczka!