Followers

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą usta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą usta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 stycznia 2014

Intensywne fuksjowe usta w środku zimy? Why not! :)



Witajcie Kochane!



Jak już wcześniej wspominałam zima to dla mnie najgorsza pora roku. Nie ukrywam, że jestem ciepłolubna ;) i zdecydowanie wolę wiosnę i lato. Najbardziej bym się cieszyła jakby w ogóle śniegu nie było, ale "sorry taki mamy klimat" ;) W tym roku i tak nie jest tak źle, jednak wszech obecna szarość i nuda doprowadza mnie do szału i postanowiłam ożywić trochę swoje usta :) 


Idealna do tego celu stała się szminka z Rimmel z serii Kate nr 20. Piękny intensywny róż, który po prostu uwielbiam! 





Bardzo lubię szminki z tej serii, bo są bardzo kremowe i nie wysuszają ust i całkiem nieźle się utrzymują :)

Może nie każdemu przypadnie do gustu ten intensywny kolor o tej porze roku, ale miałam ochotę zaszaleć :)





A Wy jak ratujecie się, kiedy jest szaro, buro i ponuro? :) 

Stawiacie na stonowane kolory na ustach czy jednak intensywność? :) 

Buziaki! 

Blondineczka

wtorek, 19 lutego 2013

Mały haul zakupowy :)

Hej Kochane!

Dzisiaj postaram się nadrobić wszystkie zaległości na Waszych blogach, czuję się uzależniona od recenzji, zakupów i i tagów które robicie :)

Wczoraj zrobiłam małe zakupy, dosłownie parę rzeczy ;)

Czasem idę na zakupy tylko dlatego, żeby sobie poprawić humor. Niestety przede mną dużo badań i nie wiadomo co z moim zdrówkiem, więc potrzebowałam poprawiacza humoru. Niestety nie dostałam tego co chciałam, dlatego w akcie desperacji w biedronce kupiłam dwa przesłodkie kubki w serduszka :) Uwielbiam takie drobiazgi, a i kawa od razu lepiej smakuje :) Kosztowały chyba 5,49zł za sztukę.


Zawsze jak już wychodzę muszą mi postawnić coś pod nogami! I tym razem moim oczom ukazała się półka Bell i jedyne co wpadło mi w oko to podkład long lasting mat-(trwały fluid matująco-kryjący z aloesem), a chyba bardziej jego cena 9,99zł :D Żal by było nie wziąć nawet jakby miał się nie sprawdzić, a potrzebowałam czegoś na dni kiedy nigdzie nie wychodzę, oprócz sklepu pod domem ;) Ucieszyłam się, że znalazłam bardzo jasny odcień 01 Beige

Podobno ma:
-pokryć niedoskonałości skóry
- zapewnić matowy makijaż
- trwały efekt
- nawilżenie i regenerację
- podobno ma mieć filtr UVB, ale niestety nie doczytałam się w jakiej wysokości :/

No zobaczymy co to będzie za cudo ;)


W Rossmannie kupiłam herbatkę Sonne Afrikas , bo wszyscy zachwalali i mam nadzieję, że nie smakuję typowo herbacianie, bo jak wiecie jestem hejterką herbaty ;) Kosztowała 4,29zł. W ten weekend przyjeżdża do Nas sanepid- czyt. moi Rodzice ;) i dla mamy kupiłam masełko z Nivea wanilia i makadamia. Mam pozostałe wersje zapachowe i muszę powiedzieć, że to pachnie najładniej! Kosztowało niecałe 10zł

 Od dawna szykowałam się też z zamiarem kupna czegoś a la' matowa szminka w kremie z Manhattanu i zdecydowałam się na odcień 53M. Nie pamiętam ile kosztowała ;/


 Przy kasie drapnęłam już tylko pastę na promocji i za 2x100ml zapłaciłam niecałe 12zł, a akurat tą pastę miałam zamiar sprawdzić w tym miesiącu, bo podobno nie jest bardzo mocno miętowa. Nie lubię past, które aż przeżerają ;)

I na koniec coś co planowałam od bardzo dawna i poprawiło mój humorek chyba najbardziej. Pigment z inglota nr 85. Genialny, drobno zmielony multikolorek. W zależności od kąta padania światła można dojrzeć zieleń, brąz i na pewno pojawi się makijaż z tym cieniem jak tylko nadrobię moje zaległości z pozostałymi postami :) Kosztował 29zł


Chciałam też BARDZO podziękować MARTECZKA KA z bloga http://cosmetickick.blogspot.com/ która wytypowała mnie do konkursu na blog miesiąca luty! Bardzo Ci Kochana dziękuję!

Bardzo proszę Was o głosowanie na mnie na: http://blogmiesiaca.blogspot.com/  po prawej stronie możecie oddawać swoje głosy :) Z góry dziękuję za każdy głos! Kto wie może się uda :)

Miałyście może ten podkład z bell? Co o nim myślicie? :) Nie spodziewam się cudów za taką cenę, chociaż bardzo lubię produkty z Bell.

Buziaki
Blondineczka!

środa, 19 grudnia 2012

Mój ulubieniec do ust!

Ostatnio pokazywałam Wam moje nowe kosmetyczne łupy ;) a w nich między innymi produkt, który stał się moim ulubieńcem bardzo szybko. Mowa o nowych masełkach do ust z nivea:


Kupiłam je nic o nich wcześniej nie wiedząc, dlatego nie oczekiwałam cudów. Wybrałam wersję malinową i carmelową. Z tego co widziałam są jeszcze dwa warianty: classic i wanilia i macadamia. Na waniliową wersję pwenie też się skuszę.

Z cenami jest bardzo różnie, bo jak Wam pisałam malinowe kupiłam w naturze za 11,90zł, a potem znalazłam te masełka też w superpharm, gdzie kupiłam carmelowe za 7,90zł.

Jeśli chodzi o same masełko to początkowo ta wierzchnia warstwa jest dość twarda i trzeba ją tozgrzać pod palcami, ale przy moim aktualnym zużyciu paluch wchodzi jak w masełko ;)


Opakowanie jest bardzo fajne i może niekoniecznie do używania poza domem, chociaż w torebce noszę wersje malinową i kompletnie nie rozumiem osób które burzą się na podkłady w słoiczkach "bo są niehigieniczne" dla mnie zrozumiałe jest, że wkładając ręcę do podkładku czy produktu do ust w słoiczku moje ręcę są wcześniej umyte i nie widze co w tym jest niehigienicznego. To tak jakby ktoś powiedział, że nakładanie kremu jest niehigieniczne, bo też wsadzamy tam ręcę. Kiedy spędzam poza domem cały dzień i nie ma odpowiedniego- czystego miejsca do umycia rąk lub zdezynfekowania ich w inny sposób to po prostu używam produktow do ust w sztyfcie :)

Wracając do masełka :D nie muszę chyba mówić, że pachną obłędnie, zarówno malinowe jak i carmelowe, cudownie nawliżają i pielęgnują usta. Nie mogę się powstrzymać przed smarowaniem ;) możecie zobaczyć zużycie carmelowego od 12 grudnia poniżej ;) malinowe jest póki co oszczędzane, bo mąż nie lubi malin i pozbawiłabym się słodziutkich mężowskich buziaków ;)


Polecam Wam gorąco jeśli jeszcze nie miałyście okazji wypróbować tych masełek, jestem ciekawa wersji wanilia i macadamia :D

Ma któraś z Was te masełka? Jesteście zadowolone? :)

Buziaki
Blondineczka :)