Followers

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 marca 2013

Paczki paczuszki, czyli co w przyszłym tygodniu :)

Hej Kochane!

Dzisiaj pokarzę Wam co w ostatnim czasie do mnie przyszło i co pojawi się w przyszłym tygodniu na moim blogu :) Oczywiście oprócz obiecanego rozdania, które planuję na środek przyszłego tygodnia :)

Zacznę od najświeższej paczuchy sprzed dwóch dni od Maliny, w ramach testowania z Malinowym Klubem otrzymałam kosmetyki PAESE:

- Paese kaszmir trio, matowe cienie do powiek, w kolorach, które ja bardzo lubię :)
- pomadka w płynie nr 906, czyli piękna soczysta czerwień. Ostatnio uwielbiam takie kolory na ustach

Jakiś czas temu testowałam też dzięki Malince lip tint z bell, również czerwony jeśli jeszcze nie widziałyście to zapraszam: klik




Niestety mimo dobrego zabezpieczenia na czas przesyłki poczta polska jak zwykle dała ciała i nie żałowała sobie w porządnym rzucaniu przesyłką i jeden z cieni dość znacznie się pokruszył :(


Jakiś czas temu otrzymałam też przesyłkę od mssaleksandra w ramach akcji lubię poniedziałki. Akcja bardzo fajna, jednak troszkę się zawiodłam, bo mimo, że udało mi się wygrać poniedziałkowego umilacza to właściwie przez 3 tygodnie nie dostałam żadnej odpowiedzi na moje maile, ani nawet komentarze pod postami z pytaniem czy akcja w ogóle jest aktualna i czy chociaż mój mail z adresem doszedł.  Dlatego kompletnie odpuściłam dopytywanie i po jakimś czasie nagle przyszła paczka, której już tak naprawdę się nie spodziewałam.

Z drugiej strony rozumiem, że wszystkie jesteśmy strasznie zabiegane, jednak brak odpowiedzi i na maile i na komentarze przez taki czas... no nie ważne :) W każdym razie nadal uważam, że akcja była na prawdę fajnym pomysłem i jest mi bardzo miło, że paczuszka mimo wszystko do mnie doszła :) Tym bardziej, że miał to być tylko balsam i myjka, a w paczuszce znalazłam dodatkowo:

- próbkę ziaja intima- kremowy płyn do higieny intymnej z kwasem hialuronowym, nawilżający.
- Perfecta maseczka głeboko nawliżająca
- próbka carmex cherry, ja carmexu bardzo nie lubię, ale na pewno komuś oddam :)
- dwa paski do wybielania zębów 3D white lux
- tester body butter z Fennel
- lakier Lovely Moulin Rouge Nr2



Także na pewno w przyszłym tygodniu pojawią się recenzje kosmetyków PAESE oraz rozdanie :) Planuję w tym miesiącu bardzo dużo recenzji. No i w końcu kolejny projekt denko za który nigdy nie mogę się zabrać, a wszystko mi się już wysypuje z torby ;)

Buziaki!
Blondineczka :)

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Sephora i balsamowy bubel

Dzisiaj zoom na zdecydowanie najgorszy balsam jaki miałam w życiu, a właściwie powinnam powiedzieć, że lotion, bo tak też twierdzi producent, jednak ja nie jestem pewna czy moja woda mineralna nie jest gęstsza..

Jeżeli kiedykolwiek zobaczycie poniższy produkt w sephorze i jakiś wewnętrzy głos będzie Was chciał namówić do zakupu to weźcie cokolwiek co stoi obok byle nie to :/

La it corps body lotion o zapachu zielonej herbaty i cytryny

Pisałam kiedyś, że ja nie przepadam za herbatami, jednak zakochałam się w zielonej herbacie z ananasem z biedronki i po powąchaniu tego lotionu, jedyne co przychodzi mi na myśl to okropnie sztuczny zapach, ta cała zielona herbata i cytryna to bardziej chemiczne zapachy, które koło herbaty i cytryny nawet nie leżaly. Powiedziałabym, że jest tak mocno perfumowany, a zapach tak tandetny, że raczej nie do wytrzymania.

Z tego co mi wiadomo, za ten "cudowny kosmetyk" o pojemności 150ml musimy zapłacić ok 30zł. Nie wiem dokladnie, bo był to jeden z prezentów jaki podarowała mi koleżanka. Nigdy w życiu nie dałabym tyle za ten lotion, nie dałabym za niego ani grosza. W tej cenie możemy kupić na prawdę dobry balsam.

Nie mogłabym nie wspomnieć o konsystencji... Miałam wiele lotionów w swoim życiu i bardzo je lubię chociażby dlatego, że jestem niecierpliwa i nie lubie czekać aż coś się wchłonie.

Przy pierwszym otwarciu tej tubeczki i próbie posmarowania się usłyszalam tylko jedno wielkie chlapnięcie i jak się okazało lotion chlusnął mi na podłogę po odwróceniu tubki w dół ;)
Konsystencja jest wręcz wodnista, przelatuje między palcami i trzeba uważać, żeby całość nie wylądowala na podłodze.

Dla fajnego działania wiele można przeboleć, ale to jest bubel jakich mało:

- nie wchłania się praktycznie w ogóle, czułam się jakbym się nasmarowała olejem
- nie nawliża
- zapach na skórze wydaje się jeszcze gorszy(całe szczęście szybko znika)
- całe wieczko jest usyfione lotionem



- całe opakowanie starczyło mi na 4 użycia + ta część, która wylądowała na podłodze. Z czego akurat się cieszę, bo nie chciałabym się z nim dłużej męczyć.

Nie widzę plusów tego produktu i zdecydowanie odradzam zakup! Wiem, że występuję w kilku wersjach zapachowych. Nie wiem, może inne chociaż pachną ładnie.

Czy któraś z Was używała tego "cuda" i ma podobną opinię czy może wręcz przeciwnie? :) ja nie polecam :/

Buziaki!
Blondineczka :)